1 lutego 2013

Nowy etap ♥

A więc, zaczynam nowy etap swojego życie ....
A tutaj fragment mojej ulubionej książki z bloga: trawawszedziejestzielona.blogspot.com


****************************************



- A nasze marzenia? - Nadia przechyliła głowę i lekko przymrużyła oczy. Pomimo półmroku wypełniającego klasztorne krużganki otaczające, rozsiewający woń wiosennych kwiatów wirydarz, nie było czymś trudnym dostrzec, że stały się one teraz bardzo błyszczące. - Zapomniałeś o naszych marzeniach?
Wiktor nadal nie mógł uwierzyć w to, czego właśnie był uczestnikiem. On i Nadia znowu razem... Nawet nie próbował określić tego uczucia, które nim zawładnęło, na pewno nie była to eksplozja radości, jaką sobie wiele razy wyobrażał. Nie, żeby się nie cieszył, bo radość była naprawdę wielka, ale szok, a nawet pewien rodzaj przerażenia skutecznie tłumiły ten ogień, który powoduje eksplozję uczuć i niekontrolowaną euforię. Wprawdzie pierwsze zaskoczenie już powoli minęło, niemniej nadal miał wrażenie, że śni jeden z tych snów, w których Nadia powracała wraz z tym, co stanowiło ich mały świat. Stał jak sparaliżowany, bojąc się powiedzieć cokolwiek, jakby w obawie, że jego słowa przerwą ten sen i nastąpi kolejne bolesne przebudzenie a wraz z nim powrót do rzeczywistości, która brutalnie potwierdzała fakt jej śmierci. Ale teraz wszystko mówiło, że jest  inaczej, że nie jest to bynajmniej mglista mrzonka czy kolejne kłamstwo... Powoli, nie bez oporów docierało do niego, że stając twarzą w twarz z Nadią, stanął w obliczu wielkiej prawdy...
- Wiktor, musisz uwierzyć... Ja już wiem, co się wtedy stało...wiem dlaczego mnie nie szukałeś... ale wierz mi żyłeś kłamstwem, które ci podali... Mnie nikt nie chciał powiedzieć, co się z tobą działo, a ja byłam taka bezbronna i bezradna wobec nich...- podeszła bliżej jakby chciała sprowokować ten moment, w którym weźmie ją w ramiona i mocno przytuli. Jak dawniej... - Zapomniałeś o naszych marzeniach - bardziej stwierdziła jak zapytała.
- Nie... To nie tak, niczego nie zapomniałem. Wiesz, że marzenie, które stanie się twoim, nigdy nie da ci spokoju. Nadia... ty właśnie jesteś tym marzeniem. Pamiętam wszystko dokładnie, pamiętam te nasze plany i marzenia... - uśmiechnął się bardziej do wspomnień jak do niej, w obawie, że zniknie - A skoro o nich mówimy, znaczy wciąż są nasze.
- No, udało się je ocalić... Spójrz tam - wskazała na skąpany w kwiatach wirydarz - jesteśmy jakby wewnątrz naszej wyobraźni, czy to nie jest ten nasz mały świat? Pamiętasz, zawsze porównywaliśmy do cudownego ogrodu, gdzie tylko ty i ja - mówiła szybko ze znaną mu egzaltacją w głosie - Myślisz, że jeszcze mamy szansę...? - dodała już spokojnie i cicho, jakby obawiając się swoich myśli. Z tej też przyczyny zapewne zostawiła to zdanie otwartym.
Wiktor delikatnie wziął dłoń Nadii w swoje ręce.
- Wiesz... -
- Tylko nie mów, że u Ciebie nic się nie zmieniło. Proszę... Wiesz, że nigdy tego nie lubiłam...- uprzedziła Nadia
- Wiem, wiem..., ale wyobraź sobie, że tak właśnie jest... Nic się nie zmieniło...
- Oszukujesz się, Wiktor - głos Nadii przybrał jeszcze poważniejszy ton - wszystko się zmieniło, wszystko rozumiesz? My się zmieniliśmy... i nie będzie przesadzone, że nawet nauczyliśmy się jakoś żyć bez siebie...
- Może, ale tylko troszkę... No i wciąż mamy nasze marzenia...
- Mamy marzenia - powtórzyła i po raz pierwszy delikatnie się uśmiechnęła.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz