A więc, zaczynam nowy etap swojego życie ....
A tutaj fragment mojej ulubionej książki z bloga: trawawszedziejestzielona.blogspot.com
A tutaj fragment mojej ulubionej książki z bloga: trawawszedziejestzielona.blogspot.com
****************************************
- A nasze marzenia? - Nadia przechyliła głowę i lekko przymrużyła
oczy. Pomimo półmroku wypełniającego klasztorne krużganki otaczające,
rozsiewający woń wiosennych kwiatów wirydarz, nie było czymś trudnym
dostrzec, że stały się one teraz bardzo błyszczące. - Zapomniałeś o
naszych marzeniach?
Wiktor nadal nie mógł uwierzyć w to, czego
właśnie był uczestnikiem. On i Nadia znowu razem... Nawet nie próbował
określić tego uczucia, które nim zawładnęło, na pewno nie była to
eksplozja radości, jaką sobie wiele razy wyobrażał. Nie, żeby się nie
cieszył, bo radość była naprawdę wielka, ale szok, a nawet pewien rodzaj
przerażenia skutecznie tłumiły ten ogień, który powoduje eksplozję
uczuć i niekontrolowaną euforię. Wprawdzie pierwsze zaskoczenie już
powoli minęło, niemniej nadal miał wrażenie, że śni jeden z tych snów, w
których Nadia powracała wraz z tym, co stanowiło ich mały świat. Stał
jak sparaliżowany, bojąc się powiedzieć
cokolwiek, jakby w obawie, że jego słowa przerwą ten sen i nastąpi
kolejne bolesne przebudzenie a wraz z nim powrót do rzeczywistości,
która brutalnie potwierdzała fakt jej śmierci. Ale teraz wszystko
mówiło, że jest inaczej, że nie jest to bynajmniej mglista mrzonka czy
kolejne kłamstwo... Powoli, nie bez oporów docierało do niego, że stając
twarzą w twarz z Nadią, stanął w obliczu wielkiej prawdy...
-
Wiktor, musisz uwierzyć... Ja już wiem, co się wtedy stało...wiem
dlaczego mnie nie szukałeś... ale wierz mi żyłeś kłamstwem, które ci
podali... Mnie nikt nie chciał powiedzieć, co się z tobą działo, a ja
byłam taka bezbronna i bezradna wobec nich...-
podeszła bliżej jakby chciała sprowokować ten moment, w którym weźmie ją
w ramiona i mocno przytuli. Jak dawniej... - Zapomniałeś o naszych
marzeniach - bardziej stwierdziła jak zapytała.
- Nie... To nie tak, niczego nie zapomniałem. Wiesz, że marzenie, które
stanie się twoim, nigdy nie da ci spokoju. Nadia... ty właśnie jesteś
tym marzeniem. Pamiętam wszystko dokładnie, pamiętam te nasze plany i
marzenia... - uśmiechnął się bardziej do wspomnień jak do niej, w
obawie, że zniknie - A skoro o nich mówimy, znaczy wciąż są nasze.
- No, udało się je ocalić... Spójrz tam - wskazała na skąpany w kwiatach
wirydarz - jesteśmy jakby wewnątrz naszej wyobraźni, czy to nie jest
ten nasz mały świat? Pamiętasz, zawsze porównywaliśmy do cudownego
ogrodu, gdzie tylko ty i ja - mówiła szybko ze znaną mu egzaltacją w
głosie - Myślisz, że jeszcze mamy szansę...? - dodała już spokojnie i
cicho, jakby obawiając się swoich myśli. Z tej też przyczyny zapewne
zostawiła to zdanie otwartym.
Wiktor delikatnie wziął dłoń Nadii w swoje ręce.
- Wiesz... -
-
Tylko nie mów, że u Ciebie nic się nie zmieniło. Proszę... Wiesz, że nigdy tego nie lubiłam...- uprzedziła Nadia
- Wiem, wiem..., ale wyobraź sobie, że tak właśnie jest... Nic się nie zmieniło...
- Oszukujesz się, Wiktor - głos Nadii przybrał jeszcze poważniejszy ton -
wszystko
się zmieniło, wszystko rozumiesz? My się zmieniliśmy... i nie będzie
przesadzone, że nawet nauczyliśmy się jakoś żyć bez siebie...
- Może, ale tylko troszkę... No i wciąż mamy nasze marzenia...
- Mamy marzenia - powtórzyła i po raz pierwszy delikatnie się uśmiechnęła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz