29 sierpnia 2013

;3

- Co wtedy czułam? - Nadia zawiesiła głos, tak jakby poprzez powrót do wspomnień, chciała możliwie najlepiej wyrazić emocje tamtych dni – Co wtedy czułam...? - powtórzyła – A co można czuć, kiedy siedzisz na gruzach swojego świata? Bezsilność? Wściekłość...? Nie, nie byłam wściekła, zawiedziona raczej... zawiedziona ludźmi, którzy ruinę własnego świata rekompensują sobie beznadziejnymi aktami destrukcji w życiu innych.
Wiktor położył rękę na jej ramieniu, delikatnie jakby w obawie, aby zbyt gwałtownym ruchem nie przerwać tej atmosfery, która przybyła do nich wraz ze wspomnieniami. Bolesna, ale dlatego wolna od skazy nieprawdy.
- Taka ludzka natura. Nie wyszło mi, nie podołałem, nie umiałem ogarnąć swojego życia... dlaczego ktoś miałby mieć lepiej? Trzeba go zniszczyć, niech nie myśli, że jest życiowym szczęściarzem. To łatwiejsze jest od odpowiedzi na pytanie dlaczego mi nie wyszło. Prawda mogłaby pokazać małość, winę, której nikt nie chce brać na siebie...
- Najgorszy jednak był ten ból... Nie, jakiś tam fizyczny konkretny, ale ten co rozpychał od środka. Wiesz, że to nie głowa, ręka cię boli, a mimo to jest w tobie ból zwalający z nóg, przytłaczający do ziemi...
- Tak boli dusza... - Wiktor przytulił ją do siebie, widząc, że jej oczy stały się bardzo, bardzo błyszczące – Ten ból to znak, że człowiek ma duszę...
- I, że zna wartość życia i miłości... - dodała przez łzy i mocniej wtuliła się w niego.

 J.Świderski
" trawawszedziejestzielona.blogspot.pl "

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz