Gdybym spała i nagle obudziła się w wagoniku diabelskiego młyna,
cóż bym czuła? Najpierw czułabym się niczym więzień, bałabym się
wysokości, serce podochodziłoby mi do gardła, kręciłoby mi się
w głowie i chciałabym czym prędzej wysiąść. Lecz gdybym miała
pewność, że tory są moim przeznaczeniem, a Bóg steruje
tą maszynerią, wtedy mój koszmar przerodziłby się w podniecającą
przygodę. I diabelski młyn stałby się bezpieczną i ciekawą
rozrywką, która kiedyś się przecież kończy. Jednak dopóki młyn się
kręci, trzeba podziwiać roztaczający się wokół krajobraz
i wrzeszczeć z radości.
12 kwietnia 2013
La vie n’est pas toujours rose. ♥
Gdybym spała i nagle obudziła się w wagoniku diabelskiego młyna,
cóż bym czuła? Najpierw czułabym się niczym więzień, bałabym się
wysokości, serce podochodziłoby mi do gardła, kręciłoby mi się
w głowie i chciałabym czym prędzej wysiąść. Lecz gdybym miała
pewność, że tory są moim przeznaczeniem, a Bóg steruje
tą maszynerią, wtedy mój koszmar przerodziłby się w podniecającą
przygodę. I diabelski młyn stałby się bezpieczną i ciekawą
rozrywką, która kiedyś się przecież kończy. Jednak dopóki młyn się
kręci, trzeba podziwiać roztaczający się wokół krajobraz
i wrzeszczeć z radości.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz